If life is a dream, what happens when I wake up? - napis na koszulce jednego z bohaterów filmu Dym

czwartek, 7 marca 2013

Z perspektywy ciepłego salonu dramat naszych Himalaistów jest trudny do ogarnięcia. Dociera bardzo powoli. 
Nie znam się na himalaizmie. Niewątpliwie jest to piękny sport. Dla ludzi z wielką pasją, bardzo odważnych, gotowych na wszystko.  Od wczoraj o tych właśnie ludziach nie mogę przestać myśleć.

Pada.
Jedynie
kolorowość Dziewczynki 
rozpogadza odrobinę ten dzień.

3 komentarze:

  1. Dziś już spokojniej podchodzę do dramatu pod szczytem Broad Peak. Wczoraj nie mogłam się opanować. Himalaiści zawsze byli dla mnie jakimiś Gigantami, ludźmi, którzy dotykają czegoś wspaniałego, nieosiągalnego dla wielu. Mam dla nich największy szacunek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekstremalny sport. Oni chyba muszą mieć w sobie takiego niespokojnego ducha, coś co ich tak gna w te góry, że są w stanie zaryzykować wszystko. Musi być niezmiernie trudno być partnerką kogoś takiego. Z jednej strony jesteś jakby zakładnikiem pasji tej osoby i cierpisz, czekasz...Z drugiej właśnie taką tą osobę kochasz. Tak mi się przynajmniej wydaje.

      Usuń
    2. Też mnie zastanawia jak radzą sobie partnerzy ludzi owładniętych trudnymi wyzwaniami, trochę na ten temat było w "Wielkim błękicie", w "K2". Mam w koszyku "Od początku do końca" Olgi Morawskiej, zamówię sobie z okazji jutrzejszego święta;).
      Jest coś niemal boskiego, gdy się jest wysoko w górach, nie umiem tego nazwać, jeśli te uczucia rosną wraz z wysokością szczytu, to ja się nie dziwie wcale, że ciagnie tych ludzi coraz wyżej, że chcą się zmierzyć z sobą i z naturą.

      Usuń