If life is a dream, what happens when I wake up? - napis na koszulce jednego z bohaterów filmu Dym

piątek, 22 marca 2013

Z tym wczorajszym słońcem i odrobiną ciepła to był właściwie niczym nieuzasadniony hura entuzjazm. W rzeczywistości nadal jest cholernie zimno. Lodowaty wiatr i ogólna ponurowatość sprawiają, że ciepły koc (i ulubiony serial) są jedynym sensownym sposobem spędzenia popołudnia. Trochę żal mi małej Dziewczynki bo od dawna nie była na porządnym, dłuższym spacerze, ale - po prawdzie - nie chce mi się spacerować w takim zimnie. Mam taką teorię dotyczącą mojego obecnego 'nowego' macierzyństwa, że ma być ono przyjemne również dla mnie. Żadnego zatem zmuszania się. No chyba, że naprawdę muszę.
A propos pogody w UK:
Wyłowione na fb. 
Cała prawda o szkockiej aurze. Czasem już w kwietniu zdarzają się takie słoneczne dni, dwa może trzy, o temperaturze ok. 20st. I wtedy faktycznie większość - w jakimś szoku chyba - wskakuje w letnie ciuchy i często pędzi na pobliskie plaże. My też;) 

8 komentarzy:

  1. Ja zakupiłam duze ilości papryczek chili i mleka kokosowego - będę sie na ostro rozprawiała z zimą..:) Do czwartku ma niby u nas sypac..8-0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest masakrycznie zimno;(
      Też zakupiłam mleko kokosowe, będę robiła wegańskiego Baileysa;)

      Usuń
  2. Wegańskie- to słowo robi u nas furorę, za sprawą córki:))
    A dziś sobie wymyslałam wycieczkę do Londynu- chłopcy chcą, ja też, tylko zastanawiam się czy każdemu pakować sztormiaczek, w maju? To trzeba bardzo rozważnie przemyśleć;/
    U nas- w Kraku, 8 stopni poniżej, śnieg sypie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za tydzień jedziemy na tydzień na Isle of Skye. I tam nasi gospodarze to wegano-wegetarianie. Wspaniali ludzie. I bardzo chcę ucieszyć takim dobrym trunkiem naszą wegańską gospodynię.

      Sztormiaczek zawsze się przyda, choć zdaje się w Londku Zdroju w maju miewają piękne dni.

      Usuń
  3. Jak zaczęłam czytać na pulpicie nie widząc od kogo, pomyślałam, normalka, ale jak spojrzałam skąd post jest to stwierdziłam, że łączę się w bólu.
    Prawdę mówiąc, czy pisząc, mam poważne obawy czy ta zima w ogóle się skończy. A jak tak już będzie kolejne kilka miesięcy...???? Po wszyscy krzyczą, że klimat się ociepla, ale ponoć wchodzimy w kolejny okres ochłodzenia klimatycznego, takiego co to kiedyś "dinozarły" wyginęły.
    I co wtedy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtedy lipa.
      Najgorsze, że przez to zimno strasznie chce mi się jeść...

      Usuń
    2. No to faktycznie, ale bilans energetyczny musi być dodatni ;)
      Słyszałam, że na Antaktydzie żeby przeżyć norma wynosi 4000 kalorii.
      Wyobrażasz to sobie?

      Usuń
    3. Och, wyobrażam. Tu nieco cieplej, a sama się czuję jakbym potrzebowała te cztery tysiące;)

      Usuń