If life is a dream, what happens when I wake up? - napis na koszulce jednego z bohaterów filmu Dym

sobota, 20 kwietnia 2013

Długo się do tego zbierałam. Być może za długo. Ale zaczęliśmy. Polską edukację. Przyszły książki, kolorowe, przyciągające. Razem w szkole. Razem w domu. Tak więc robimy. Klasa druga, podręcznik ósmy. Sensowniej pewnie byłoby zacząć parę miesięcy temu podręcznikiem pierwszym, ale widać na wszystko jest właściwy czas.
Jedyna rzecz, że potwornie nie cierpię matmy. Nawet na poziomie siedmiolatki męczy mnie przeokropnie. Więc wymyśliłam.
 Matematykę Dziewczynka robi w soboty, z tatą. 
Genialne, prawda?

5 komentarzy:

  1. Genialne zaiste :)

    drżę czasami, że się zatnę przy tabliczce mnożenia i autorytet runie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja jakoś wolę matematykę z moimi chłopcami robić niż wyciągać z nich opisy czegoś co tam przeczytali, może dlatego, że oni sami lubią abstrakcyjne liczenie. Ojciec dzieciom w proces ten się nie dał włączyć, na hasło "zadania z treścią" dostaje drgawek i uparcie twierdzi, że po mojej filozofii jestem lepsza w logice:). Dobre sobie;/
    Jak oceniasz podręcznik i ćwiczenia? My mamy z Nowej Ery stary program, czasami mnie kusi, coby je zmienić, żeby się chłopcy nie za bardzo przyzwyczaili do jednej formy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za bardzo się nie znam, ale u nas Razem w szkole zdawają się sprawdzać. Dużo fajnych informacji, ciekawie podanych, kolorowo i przyjemnie.

      ps. wyciąganie opisów faktycznie nie jest łatwe, ale matma jeszcze gorsza dla mnie;)

      Usuń