If life is a dream, what happens when I wake up? - napis na koszulce jednego z bohaterów filmu Dym

piątek, 1 listopada 2013

Pierwszy listopadowy poranek w Edynburgu.
A w Polsce dzień Wszystkich Świętych. Zawsze lubiłam to święto. Było takie...rodzinne.
 Jechaliśmy przed południem z bratem i rodzicami na cmentarz pod miastem, tam już była babcia z dziadkiem, siostry mamy. Potem do wspomnianej babci na herbatę i na kolejny cmentarz, gdzie czekała reszta rodziny. Na końcu wszyscy szli do nas na ciepły posiłek i ciasto. Było coś dobrego w tym dniu. Cała rodzina wspominała tych którzy odeszli.
A dzisiaj? Zjem owsiankę, pooglądam zaległy odcinek Homelanda, pójdę pobiegać, po południu wezmę dziewczyny do biblioteki. Muszę kiedyś zabrać dzieci na pierwszego listopada do Polski.

1 komentarz:

  1. Na twoje pocieszenie powiem, że urok trysł. Msze na cmentarzu są nadawane przez głośniki z taką częstotliwością i głośnością, że trudno usłuszeć własne myśli. Brakuje jeszcze disko polo.

    OdpowiedzUsuń